Ustawa o zdrowiu publicznym – hit czy kit?

2015-12-01

W dniu 2 grudnia br. wejdzie w życie długo wyczekiwana ustawa z dnia 11 września 2015 r. o zdrowiu publicznym. Swoją treścią obejmuje ona przede wszystkim określenie zadań służących ochronie zdrowia publicznego, podział kompetencji oraz utworzenie nowych struktur w ramach zdrowia publicznego, problematykę Narodowego Programu Zdrowia oraz kwestie dotyczące finansowania tego obszaru. Czy aby na pewno powinniśmy świętować sukces polskiego ustawodawcy?

Ustawa jest odpowiedzią na oczekiwania szeroko pojętego środowiska medycznego, które od ponad 10 lat postulowało wprowadzenie regulacji mających na celu poprawę stanu zdrowia publicznego. Akt ten uchwalony w dniu 11 września, a podpisany przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę w dniu 27 października br. już po pobieżnym przeczytaniu wydaje się mieć charakter bardziej ideologiczny, niż rzeczywiście zmieniający naszą polską rzeczywistość. Głównym instrumentem prawnym pozwalającym Nam, Polakom pozostać w dobrym zdrowiu (oraz żyć długo i szczęśliwie) ma być dokument strategiczny w postaci Narodowego Programu Zdrowia (NPZ). Uchwalony przez Radę Ministrów w formie rozporządzenia obejmie początkowo lata 2016-2020. Tu na marginesie należy zaznaczyć, iż mimo zbliżania się wielkimi krokami roku 2016 projekt rozporządzenia w sprawie Narodowego Programu Zdrowia znajduje się, delikatnie rzecz ujmując, w powijakach. Bo jak inaczej można określić opublikowanie oraz przekazanie projektu do konsultacji publicznych w dniu 16 listopada 2015 r.? Póki co, wszystko wskazuje na to, że Nowy Rok przywitamy bez perspektyw na zdrowsze społeczeństwo…

Ustawa przewidziała również utworzenie Rady do Spraw Zdrowia Publicznego oraz możliwość powołania Pełnomocnika Rządu do spraw zdrowia publicznego. Organy te będą jednak pełniły jedynie funkcję opiniodawczo-doradczą w stosunku do Ministra do spraw zdrowia, który to wiedzie prym jeśli chodzi o koordynację i czuwanie nad realizacją zadań określonych w NPZ. Utworzenie nowych stanowisk wiążę się oczywiście z wydatkami. W tym miejscu można sobie zdać pytanie: Czy na gruncie ustawy zakładającej poprawę stanu zdrowia społeczeństwa koniecznym jest inwestowanie w aparat biurokratyczny? Czy w tym celu nie dałoby się wykorzystać już istniejących środków i instrumentów?

Obawy środowiska medycznego dotyczyły również relacji NPZ do Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego (NPOZ), którego pierwsza edycja kończy się w tym roku. Zgodnie bowiem z treścią ustawy, zadania w obszarze profilaktyki i edukacji w zakresie zdrowia psychicznego będą teraz realizowane w ramach NPZ, nie NPOZ. Zdaniem wielu specjalistów doprowadzi to do wstrzymania pozytywnych zmian zachodzących ostatnimi laty w lecznictwie psychiatrycznym w Polsce. No cóż, najwidoczniej przyjdzie nam żyć długo, niekoniecznie szczęśliwie.

Oczywiście analizując treść ustawy oraz wizualizując sobie jej skutki nie można pominąć i tych pozytywnych. Trzeba podkreślić, iż ustawa o zdrowiu publicznym była długo wyczekiwania oraz zdaniem wielu jest potrzebna. Można zaryzykować stwierdzenie, iż jej uchwalenie spełnia społeczne oczekiwania. Warto też zwrócić uwagę na aspekt, który często umyka uwadze – nie przeznaczając wprost środków finansowych na zdrowie publiczne możemy być prawie pewni, iż Minister Zdrowia wyda pieniądze na medycynę naprawczą, a nie na profilaktykę i promocję zdrowia. Dlatego też określenie kwestii finansowania działań w tym zakresie jest tak ważne i powinno zostać uznane za pozytywny akcent omawianej regulacji. Ponadto niewątpliwie dzięki Narodowemu Programowi Zdrowia po raz pierwszy uda się spojrzeć na całą sferę zdrowia publicznego przez pryzmat najważniejszych czynników ryzyka, dopuszczając w końcu do siebie myśl, iż jeżeli chodzi o rozwój chorób cywilizacyjnych, to Polska wcale nie jest na szarym końcu. NPZ, przynajmniej w swych założeniach, ma być także klamrą spinającą wszelkie programy zdrowia tworzone dotychczas dla poszczególnych grup schorzeń. Może właśnie dzięki ideologicznemu wymiarowi regulacji uda się osiągnąć cel w postaci polepszenia stanu zdrowia oraz jakości życia społeczeństwa. Dotychczas bowiem polski ustawodawca zdawał się zmierzać w tę stronę tylko małymi krokami.

Lidia Banasiak

Lidia Banasiak

Asystent Radcy Prawnego

Skomentuj ten wpis:

Twój e-mail nie będzie nigdy publikowany lub udostępniany. Pola wymagane zostały oznaczone jako *

Opcja "Wyślij komentarz" służy do podzielenia się swoją opinią w zakresie objętym treścią artykułu. Wysłanie komentarza nie jest równoznaczne z jego opublikowaniem. Treść komentarza przed publikacją będzie weryfikowana a jej akceptacja, będzie zależeć od administratora i/lub redaktorów bloga.

Wysyłając dane w formularzu wyrażasz zgodę na ich przetwarzanie w celu realizacji usługi zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych. Dz. U nr 133 poz.833.

*

*