Droga do leczenia za granicą wciąż pod górę

2014-02-06

Mijają kolejne miesiące a ustawodawca wciąż nie wprowadził w życie przepisów implementujących Dyrektywę Transgraniczną do polskiego porządku prawnego.

Niczym groch od ściany, od Ministerstwa Zdrowia odbija się krytyka Ireny Lipowicz, Rzecznika Praw Obywatelskich, która w wypowiedzi z piątku, 31.01.2014 r. podkreśliła, że zakres implementacji dyrektywy do krajowego prawa jest oczywiście niekorzystny dla polskich pacjentów, a podnoszony przez Ministerstwo zarzut niezgodności z Konstytucją zarówno chybiony jak i spóźniony. Czas na podnoszenie zarzutów tego rodzaju był w procesie ustalania treści samej dyrektywy, w którym Polska (chyba zbyt leniwie) brała udział.

Jak mantrę można powtarzać krytykę Ministerstwa Zdrowia za to, że w szerokim zakresie zamierza skorzystać z wachlarza ograniczeń refundacji kosztów leczenia za granicą, chociażby w postaci konieczności tłumaczenia i poświadczania za zgodność kopii dokumentacji medycznej. Niemniej jednak, sugeruję zachować ostrożność w formułowaniu zarzutów w tym zakresie, bowiem projekt ustawy implementującej dyrektywę w obecnym kształcie, nie precyzuje kto będzie musiał poświadczać kopie dokumentacji. Być może będzie to robił zagraniczny podmiot, który udzielił świadczeń polskiemu pacjentowi. Nie można zatem, na obecnym etapie, mówić o obowiązku angażowania notariusza ani ponoszeniu kosztów z tym związanych.

Obowiązek przetłumaczenia dokumentów, co warte podkreślenia, ma dotyczyć tylko dokumentacji sporządzonej w języku innym niż język angielski. Tu również zauważamy pewne „niedopowiedzenie” ustawodawcy, który nie wspomina o konieczności skorzystania w tym zakresie z usług tłumacza przysięgłego.

Ponadto, co istotne, obowiązek poświadczania i tłumaczenia ma dotyczyć jedynie dokumentacji dołączanej do wniosku o refundację kosztów leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobu medycznego. Wymogu takiego nie przewiduje się w odniesieniu do dokumentacji stanowiącej załącznik do wniosku o refundację kosztów zabiegów, operacji, które jak należy się spodziewać, będą stanowiły największą część wszystkich wniosków.

Niezależnie od powyższego, nie powinny czuć się samotne w swoim osądzie osoby, które odnoszą nieodparte wrażenie, że resort zdrowia nie tylko nie ma zamiaru ułatwić życia polskiemu pacjentowi, ale wręcz kieruje się przede wszystkim celami fiskalnymi, w tym dobrem budżetu NFZ. Zatem gotowi do sprintu po leczenie w Unii, póki co mogą spodziewać się co najmniej biegu przez płotki wokół NFZ.

Damian Sawicki

Damian Sawicki

Radca Prawny

Chciałbyś podzielić się swoją refleksją na temat związany z tym wpisem, napisz do nas. Możesz kontaktować się bezpośrednio z autorem wpisu, lub za pomocą danych kontaktowych na stronie Kontakt. Zapraszamy!